środa, 4 czerwca 2014

''Maska''

Ukrywam się za załganą, nieszczerą, fałszywą maską, na której lśni radosny uśmiech, wymalowany od ucha do ucha. Ukrywam się za szklanym parawanem, tworzę grę pozorów, przez ten dwulicowy kryształ widzę ludzi. Nienawidzę ludzi. Ukrywam się za mętną powłoką, tak aby mnie nie zauważyli, za zaciemnioną szybą od ich strony, tak na wszelki wypadek. Nie akceptują tego co kryje się pod tą zwodniczą skórą. Nie akceptują mnie. Tak, obchodzi mnie ich zdanie. Tak, boję się odrzucenia. Tak, nie chcę być sama. Fobia przed odosobnieniem zawładnęła mną, niczym nieskomplikowaną marionetką, którą można potrząsać i przymuszać i dyrygować nią i kopać i rzucać... Wykonuję wszystkie niedorzeczne komendy, na głupi gwizd i zawołanie, staję na obolałej głowie. Chcę się dopasować. Przewracam się, lecz wstaję, by dalej podlegać tym absurdalnym poleceniom,  wydawanym przez tych, którymi gardzę. 
Kocham moje obłudne twarze, chroniące mnie przed światem i jego złem. Ono mnie nie dotyka, w pewnym stopniu. Gdy zdejmuję moją kamizelkę przeciw-bólową stykam się z tym co powinno mnie ominąć. Inni walczą, są odważni, potrafią stawić czoła wszelkim niepowodzeniom i przeszkodom, utrudniającym im życie i dotarcie do celu. Ja? Ja nie potrafię... Jestem niezdarą, jestem niepotrzebna, jestem za słaba, by przetrwać. To survival. Wyścig szczurów. Wypadam z gry.  
Potrafię grać tylko w jedną grę... Grę pozorów. Odwaga - cecha, która nigdy nie będzie mi dana. Ludzie mają wady i zalety na równi. Nie mają jedynie wad. Ja jestem człowiekiem. Wyjątkiem, w którym wady zajmują miejsca zalet, zgniłych i pogrzebanych. Właśnie odprawiam ich pogrzeb, ubierając przepiękne odzienia, rozmaite twarze, które zawsze są szczęśliwe, w rzeczywistości nadal pragnę pławić się wśród samych superlatyw. Mam dosyć tych wrogich spojrzeń, tych słów ostrych jak kły...  Uśmiecham się, udaję, że jest dobrze, że wszystko jest w jak najlepszym porządku, że żadne nieszczęście mnie nie dotyka... W duchu płaczę... Łzami lejącymi się litrami, rzewnymi diamentami... Następnego dnia znowu jestem ''nie sobą''... Zataczam błędne koło... Udaję kogoś kim nie jestem. Moja maska przyrosła mi do twarzy... Nie potrafię bez niej żyć... Wiązka świadomości przeszywa mnie na wylot. Okłamuję innych, okłamuję siebie. Fałszywe ubranie, prawdziwe wnętrze schowane... głęboko, głęboko w otchłani zdarzeń, wspomnień, które wracają, wracają i wracają... Nie dając ani chwili wytchnienia, ani sekundy spokoju... gdy zdejmuję to co daje mi tak wielkie poczucie bezpieczeństwa... To co utrzymuje ład w mojej duszy i nie tylko... Wszystko się wali. Wszyscy źle mnie odbierają. Nie zmienię się. Nigdy. Jestem aktorką. Kocham moje... Maski.  

 

wtorek, 3 czerwca 2014

"Te słowo"


Czasami nie potrafisz poprawnie zdefiniować jakiegoś słowa, bo tak na dobrą sprawę ono nie ma dla Ciebie żadnego znaczenia, próbujesz je wyprzeć z pamięci, nie chcesz o nim słyszeć i w rezultacie zapominasz co ono oznacza. Jest bezużyteczne, nigdy go nie możesz  użyć, nie chcesz go wypowiadać, ponieważ nie pasuje, przypomina puzzel, który nie łączy się z innymi odłamkami w spójną całość, to w końcu twoje puzzle, ty decydujesz o tym jak je ułożysz. Gdy je słyszysz chce Ci się płakać i krzyczeć na przemian, zbyt dobrze wiesz co to jest cierpienie, innymi słowy odbiera ono chęci do dalszego funkcjonowania na tym świecie. Na skutek usłyszenia tego wyrazu wracają wszystkie przykre wspomnienia do domu, zwanego pamięcią. Powoduje bezdech, ucisk w gardle, dreszcze, mrowienie, wbija w głowę, i tak zmęczoną od codziennej rutyny, setki szpilek, dosypując tym samym do świeżej rany soli, wyrywa serce, bijące stanowczo za słabo, mrocznymi szponami, do serca przyczepione są wiązadła, symbolizujące to co ukrywasz w środku. Przywołuje chęć zniknięcia i pozostawienia za sobą tylko chłodnych uczuć w stosunku do niego. Nie możesz mówić, zimny pot pojawia się na pulsujących skroniach, rani Ciebie ostrym językiem, zadaje nieznośny ból. Zmywa spokojny sen ze zmęczonych powiek. Zostaje ogromna blizna. Blizna nie znika. To tak jakby skrzynia owinięta kolczastym drutem, w której nie ma skarbu, zamknięte są tam wszystkie Twoje krzyki rozpaczy. Ludzie mają do niej klucz. Są bezwzględni. Mogą go użyć w każdej chwili. Gdy to zrobią, ten wyraz, którego tak nienawidzisz będzie dzwonił Ci w uszach do końca Twojego nędznego życia. Nie wytrzymasz. Nie będziesz chciała już tego słuchać, o tym myśleć, to czuć. Alkohol oraz środki odurzające nie będą już oceanem bez dna dla twoich smutków. Nie będziesz chciała, ale będziesz zmuszona zakończyć tą historię.   
Przyjaciel - nie potrafię powiedzieć co oznacza to słowo.  To boli, gdy wszyscy się od Ciebie odwracają...  










piątek, 16 maja 2014

''Lustro''

Patrzę w lśniące lustro. 
Widzę na nim kłamstw mnóstwo. 
Nie takie właśnie bóstwo, 
jakie sobie wymarzyłem. 
Ogarnia mnie ubóstwo. 

Wiem, że szczerością nie grzeszę. 
Przy ludziach się peszę. 
W ogóle się nie cieszę. 
Może za chwilę się zawieszę. 

Pójdę spać, by przemyśleć wszystko. 
To dzieje się tak szybko. 
Odcinać się jest brzydko, 
ale co poradzę, ustawić się trzeba, zrób to! 

Ref: 
Lustro jest zwierciadłem duszy. 
Strzela z kryształowej kuszy. 
Wszystkie pozytywy suszy. 
Bycia sobą uczy. 
Ogarnij się człowieku,  
tak w głowie mruczy, 
a gdy to olejesz, do  
psychiki przenika i tam huczy. 
Zakładania maski oduczy. 

Jak liść spadający z drzewa, 
ta myśl powiewa. 
Każdy takie coś czasami miewa, 
że wszystkie superlatywy rozwiewa. 

Lecą razem z wiatrem. 
Są jakby martwe, 
ale do użytku zdatne. 
Złapać je gdzieś, by 
na zdmuchnięcie nie były podatne. 

Tylko zdejmij tą fałszywą skórę, 
a staną za tobą murem. 
Nie bądź gburem. 
Pokonaj przeciwności, 
jeśli masz pod górę. 

Ref: 
Lustro jest zwierciadłem duszy. 
Strzela z kryształowej kuszy. 
Wszystkie pozytywy suszy. 
Bycia sobą uczy. 
Ogarnij się człowieku,  
tak w głowie mruczy, 
a gdy to olejesz, do  
psychiki przenika i tam huczy. 
Zakładania maski oduczy.